Start
Do wakacji zostało:
Dni
2
1
5
Godzin
0
3
Minut
2
5
Sekund
0
5

Dzień Niezapominajki w G34

  DSCN5821 DSCN5823 DSCN5826 DSCN5829 DSCN5837 DSCN5836  

20 listopada, po 3 lekcji, wszystkie klasy trzecie udały się do sali widowiskowej na podsumowanie projektu Dzień Niezapominajki, czyli echa wycieczki do Gross Rosen. Na początku zostały przedstawione cele naszego spotkania oraz jego przebieg. Później mogliśmy posłuchać refleksji wybranych uczniów z wycieczki do Muzeum Obozu. Najpierw wystąpił Dominik Olbryt (3c) - opowiedział o swoich kłopotach związanych z opracowaniem filmu o wyprawie do G R . Następnie Szymon Wasila (3a) odczytał sprawozdanie z wycieczki. Ola Stojanowska i Karolina Kupczak (3a) pokazały i omówiły fotoreportaż. Karolina Nitecka (3c) zapoznała uczestników spotkania z kartką z pamiętnika. Dawid Polański i Kacper Szuba (3a)wyrazili swoje uwagi w postaci prezentacji multimedialnej, a Dominika Tabor (3c) odczytała opowiadanie. Na koniec ja (autorka tekstu) i Agnieszka Balska (3a) miałyśmy zaszczyt przedstawić refleksje naszych koleżanek i kolegów z klasy 3a. Czy spotkanie spełniło swoje cele? Czy podzieliliśmy się swoimi refleksjami dotyczącymi miejsc pamięci? Czy utrwaliliśmy wiedzę o czasach wojny i okupacji? Myślę, że tak.

DSCN5834 DSCN5838 DSCN5840 DSCN5828 DSCN5842

Natalia Węgrecka, klasa 3a

Czy nadszedł już koniec?!

Czwartek, 13 listopada - sielanka! Wstaję z łóżka później niż zwykle, rzucam okiem na krajobraz za oknem, aby podziwiać szaro - burą rzeczywistość, dzisiaj egzaminy z historii, wosu oraz polskiego. Myślę sobie: Właśnie nadszedł Dzień Sądu Ostatecznego. Przybity i zdołowany niczym więzień idący na stryczek spakowałem długopisy i pobiegłem do szkoły. Po wejściu do sali, w  której miałem sprawdzać wiedzę i umiejętności, moje nibynóżki jeszcze bardziej zgalaretowaciały. Po napisaniu wszystkich egzaminów stwierdziłem, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Mam wrażenie, iż wyniki nie będą wcale takie apokaliptyczne, jak początkowo sądziłem.

 

Mikołaj Weber, klasa 3a

To już jest koniec...

Dzisiaj - inaczej niż zwykle, ku mojemu zdziwieniu, nie czułam stresu przed egzaminem z języka angielskiego! Ze wspaniałym humorem przeszłam przez drzwi Gimnazjum, przywitałam się z koleżankami oraz kolegami, następnie wszyscy rozeszliśmy się do klas. Pomimo paru niespodzianek związanych z niepoprawnie rozplanowanymi kartami odpowiedzi, wszyscy z radością podeszli do testu. Po upłynięciu wyznaczonego czasu uczniowie już naprawdę zmęczeni( w tym również i ja) wrócili do domu z nadzieją, że wyniki, które zobaczą niedługo, będą zadowalające... Ale wszystko w swoim czasie :-)

Zuzanna Koziarz, klasa 3a

15 listopada wszystkie klasy trzecie pisały próbny egzamin gimnazjalny z języka obcego. Jak można było się spodziewać - większość wybrała angielski i pisała także poziom rozszerzony. W przerwie pomiędzy testami zahaczyłam moją koleżankę - Beatę.
A: Jak czujesz się po pierwszej części egzaminu?
B: Bardzo dobrze. Nie miałam większych trudności z rozwiązaniem testu.
A: Obyło się bez żadnych wątpliwości?
B: Ogólnie to nie, ale -niestety - była jedna. Nad nią rozgorzała dyskusja : ostatecznie nasza nauczycielka angielskiego - Pani Wintoniak - przyznała rację m. in. mnie i tobie.
A: Jak zapatrujesz się na poziom rozszerzony?
B: Trochę stresuje mnie wypracowanie, które muszę napisać. Obawiam się również części ze słuchu. Boje się, że czegoś nie zrozumiem i będę musiała strzelać. Generalnie traktuję próbny jako sprawdzenie swoich wiadomości i umiejętności. Ten egzamin, gdy już otrzymamy wyniki, wskaże nam nasze błędy, nauczy także, jak obejść się z czymś takim jak egzamin gimnazjalny z języka obcego. To również dobra próba generalna przed właściwym egzaminem - oby wtedy poszło nam ca najmniej dwukrotnie lepiej- niezależnie od obecnych wyników. Życzę tego sobie, jak i wszystkim moim koleżankom, kolegom.

Aleksandra Stojanowska, klasa 3a

Egzaminu część druga - moje refleksje...

Dzisiejsza diagnoza z części matematyczno - fizycznej oraz z biologii, chemii i geografii była dla mnie najtrudniejsza do przejścia. Bardzo się bałam, chciałam wręcz uciekać, patrząc na zadania w arkuszach i tylko sześćdziesiąt minut na zrobienie wszystkiego! Po półgodzinnej przerwie,która zresztą minęła bardzo szybko wśród wesołych śmiechów i rozmów, wracając do sali , czułam nieprzyjemne gorąco.W końcu jakoś poszło, myślę, że nie jestem aż takim ciołkiem kwadratowym, ale wszystko okaże się niedługo....

Zuzanna Koziarz, klasa 3 a

Pierwsze koty za płoty...

Z rana stres, pustka w głowie, a potem... wielka ulga. Pierwszy próbny egzamin z części humanistycznej już za nami. Jak się okazało, wcale nie było tak źle. W mojej grupie panowała bardzo przyjemna atmosfera, wszyscy ze sobą rozmawiali ...na przerwie i wymieniali się wrażeniami. Jutro czeka nas egzamin z części przyrodniczej oraz z "mat-fiz-u". Mam wielką nadzieję, że przejdzie w równie szybkim i miłym tempie. Sprawdza się powiedzenie,, Nie taki diabeł straszny, jak go malują:-)

Zuzanna Koziarz, klasa 3a

Dzień jak co dzień? Środa, jakich wiele?

0062 0061 0063 0070 0072

Ach, cztery dni (a właściwie pięć, bo przecież w piątek była wycieczka, nie normalne lekcje) wolnego! Można było wreszcie porządnie odpocząć i przygotować się na pozytywne przeżycie reszty tygodnia spędzonego w szkole. Dzień  ,jak co dzień, środa, jakich wiele - czy tak można by pomyśleć o 12  listopada tego roku? Według mnie nic bardziej mylnego, choć jeszcze rano w autobusie, jadąc do szkoły, tak właśnie myślałam. Wielu uczniów było dziś ubranych na galowo bądź w mundury żołnierskie. Ja również wyglądałam dzisiaj elegancko, byłam przygotowana na uczestnictwo w apelu z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości i napisanie o tym kilku zdań. No właśnie, spodziewałam się TYLKO tego. Jak się okazało o wdzięcznej porze - bo było to dosłownie 10 minut przed rozpoczęciem się apelu - miałam zastąpić jedną z osób z naszej reprezentacyjnej ekipy, bo nie zdołała się przygotować. Moment. On nie miał jak się przygotować przez tyle czasu, a ja mam tego dokonać w kilka marnych minut?!... No nic, tego chyba nie będzie tak dużo... i w tym właśnie momencie dostałam do ręki kartkę z potrzebnymi informacjami. Kilka stron zapisanych dosłownym ciurkiem o "chorych" rozmiarach! To chyba jakiś żart, że z tego cokolwiek zapamiętam po jednym przeczytaniu! Ale (na szczęście) były dwie strony, których części zostały przeznaczone na kilkupunktowe powtórzenie (najważniejsze daty i pojęcia). O Boże..., złapałam się za głowę. Wtedy zadzwonił dzwonek wołający do sali widowiskowej...

Weronika Jamroz, klasa 1 c

0077 0078

12 listopada, czyli dzień po Narodowym Święcie Niepodległości, czteroosobowe składy wybrane przez wychowawców udały się po pierwszej lekcji do sali widowiskowej na apel oraz konkurs związany z uroczystością. Po zajęciu miejsc rozpoczęła się oficjalna część przygotowana przez klasę IIa oraz Ia. Po odśpiewaniu hymnu państwowego i wyprowadzeniu pocztu sztandarowego rozpoczęła się część artystyczna, podczas której śpiewano pieśni o legionach i wygłaszano przemówienia. Tuż po części oficjalnej zaczęły się konkursy, do których mieliśmy przygotować się kilka dni wcześniej. Apel skończył się po jednej godzinie lekcyjnej i pozostawił wiele miłych wrażeń.

Wiktoria Majcher, klasa 1 c

Prometeusz inaczej - o niezwykłym spektaklu...

Wyjście bardzo się podobało. Jego celem było obejrzenie przedstawienia pt. Prometeusz. Najpierw wszystkie klasy pierwsze zebrały się przed szkołą, następnie przyjechały dwa autokary, które nas zabrały. Podróż nie trwała długo. Gdy spektakl się rozpoczął, można było zauważyć, że wszystkie szczegóły są dopracowane - mimika, akrobatyka, taniec klasyczny oraz teatr cieni. Wszyscy z zaciekawieniem oglądali przedstawienie. Gdy spektakl dobiegł końca, mogliśmy zadawać pytania artystom. Okazało się, że przygotowanie godzinnego przedstawienia wymaga aż pięciu miesięcy ćwiczeń! Doceniamy trud! Mam nadzieję, że tego typu wyjazdy będą zdarzały się częściej :).

Karolina Jurkiewicz, klasa 1 a

DSC02958 DSC02961 DSC02962 DSC02963

Siódmego listopada wybrałam się z moją klasą 1b oraz dwoma pozostałymi pierwszymi do wrocławskiego teatru Impart na spektakl Prometeusz. Głównym tematem przedstawienia był spór Zeusa i półboga o skradziony ogień. Motyw został zaprezentowany przez artystów w niezwykły sposób za pomocą ruchu scenicznego, np. teatru cieni. Wśród rodzajów sztuk znalazły się także akrobatyka i ekwilibrystyka, których poziom uznaję za wysoki. Spektakl nawiązuje do waśni, których my ludzie doświadczamy praktycznie na każdym kroku. Większe grono osób zgodziło się z moją opinią na temat przedstawienia. Uważam, że jest ono godne podziwu. Chcielibyśmy też podziękować artystom za cudownie spędzone chwile, a osoby, które nie widziały tego widowiska, zaprosić do jego obejrzenia.

Kinga Ekert, klasa 1b :)

7 listopada, piątek - w ramach projektu Szkoła w Mieście pierwsze klasy wyjechały autokarami do Impartu. Celem wycieczki był wystawiany spektakl Prometeusz - o stwórcy ludzi.

DSC02964 DSC02969 DSC02972 DSC02975

W tym dniu miały odbyć się tylko dwie pierwsze lekcje. W przypadku 1c były to geografia i język angielski. Na muzyce wyszliśmy ze szkoły i podeszliśmy do pojazdów. Szybki podział klasy na dwie grupy i w końcu zajęliśmy miejsca, a zaraz po tym dołączyły do nas klasy 1a i 1b. Ruszyliśmy. Do Impartu dojechaliśmy około godziny 10:40, więc do planowego rozpoczęcia występu zostało mniej więcej 20 minut. Gdy weszliśmy do środka, czekało tam na nas już kilka innych szkół. Tłum był niesamowity, a więc oczekiwania względem widowiska również wzrosły. Po krótkiej przepychance z ludźmi w hallu dotarliśmy do drzwi sali, a kiedy je minęliśmy... byliśmy pod wrażeniem. Sala może nie była specjalnie wielka, ale pierwsze wrażenie wywarła bardzo dobre. Widać, że wszystko dopięto na ostatni guzik. Z chwilą, gdy wszyscy usiedli, światło powoli gasło, a spektakl się rozpoczynał... Przerwa 20-minutowa między pierwszą a drugą częścią. Wskazano nam kawiarenkę, w której moglibyśmy spędzić czas, ale i tak większość była w galerii obrazów i dyskutowała na ich temat. W tym czasie udało mi się wypytać parę osób o wrażenia z dotychczasowych niezwykłości scenicznych. WSZYSTKIE pozytywne. Ciekawe, czy druga część będzie równie dobra co poprzedniczka...? W moim odczuciu była lepsza. Nie tylko muzyka bardziej zróżnicowana, ale i akrobacje bardziej zapierały dech. Całość zakończyła się po dwóch godzinach. Podziękowaliśmy wykonawcom długimi owacjami i czekaliśmy na spotkanie z nimi. Jak się okazało, przygotowali je specjalnie dla nas - uczniów Gimnazjum 34. Pytania padały różne, od początków przygotowań i prób, aż po kostiumy i makijaż aktorów. Z racji tego, że należało tam wyłączyć wszelkie telefony i aparaty, nie ma żadnych zdjęć z samego spektaklu jak i spotkania z wykonawcami, ale macie krótką wizję tego, co miało tam miejsce: https://www.youtube.com/watch?v=lR2Ol4Shd7s.
Podsumowując to wszystko, spektakl wyszedł naprawdę niesamowicie. Na mnie osobiście największe wrażenie wywarł teatrzyk cieni i akrobacje nad sceną - coś niezwykłego. Przez cały czas siedziałam w fotelu jak zaklęta, podobnie jak każdy inny widz tego dzieła.

Weronika Jamroz, klasa 1c

7 listopada nasza klasa pod opieką nauczycieli wyruszyła na spektakl PROMETEUSZ. Oczywiście wejście do autobusu było dla nas problemem, jednak po burzliwych sporach i wymianie zdań w końcu zajęliśmy miejsca i mogliśmy pojechać. Po krótkiej podróży dotarliśmy do Impartu. Budynek zadziwił nas od razu tłumem szaleńczo biegającej młodzieży, której było zdecydowanie za dużo - hall przypominał Zoo. Po chwili zgromadzeni ruszyli w stronę głównych drzwi do sali widowiskowej. Nasza klasa niesiona prądem także tam trafiła. Na szczęście było trochę luźniej.
Po kilkunastu minutach nastała kojąca cisza, której przyczyną była zapowiedź spektaklu. Nie trwała ona długo, albowiem, gdy widownię spowił półmrok, publiczność ryknęła gromkim śmiechem i wyjęła telefony komórkowe, by rozświetlić ciemności. Dzięki Bogu na głównej scenie pojawił się zamyślony Prometeusz i można było w końcu odetchnąć. Zabrzmiała głośna muzyka.

Pierwsza scena dotyczyła tworzenia ludzi. Gatunek ludzki na początku był trochę mało zaradny, w efekcie czego Prometeusz musiał ukraść Bogom ogień, by zapewnić ludziom wszelkie dobra. Zeus niezadowolony z obrotu sprawy postanowił się zemścić. Stworzył Pandorę, która uwiodła brata Prometeusza i namówiła go do otwarcia puszki. Świat ogarnęły smutek, nieszczęścia. W odwecie Prometeusz postanowił dać Zeusowi nauczkę, pomagając ludziom przy podziale ofiarnego byka. Pewnie już domyślacie się, co zrobił Zeus. Oczywiście zemścił się na Prometeuszu, przykuwając go do skały Kaukazu.Dobroczyńca ludzkości musiał walczyć z wyrywającym mu wnętrzności orłem (obrzydliwe!).
Spektakl podzielono na dwa akty, pomiędzy którymi była przerwa - nie warto o niej pisać, bowiem polegała głównie na przepychaniu się widzów wzdłuż korytarza. A prawie bym zapomniała! Na kilku ścianach zawieszone były obrazy, których i tak nie dało się obejrzeć, gdyż co chwilę jakiś dryblas je zasłaniał. Szkoda, bo wydawały się bardzo interesujące.
Widowisko zrobiło na nas wielkie wrażenie. Aktorzy przedstawili mit o Prometeuszu w całkowicie innej formie, co dało powalający efekt. Myślę, że większość widzów też tak uważa. Nasza klasa domaga się więcej takich wyjść!

Natalia Szostak, klasa 1 a

A nuż nie będzie tak źle... - z pamiętnika trzecioklasisty!

egzamin Długi weekend - cztery wolne dni, jednak nie dane mi jest cieszyć się z tego powodu. Przed oczyma mam bowiem arkusze egzaminacyjne, uczniów równo usadzonych rzędami... Skąd wziął się ten stres, przecież to tylko próbne egzaminy sprawdzające, co jeszcze należy poćwiczyć, powtórzyć. Może to dlatego, że trzeba będzie ubrać się na galowo jak na prawdziwą małą maturę, może z innego powodu? Nie wiem, mam pustkę w głowie, nawet nie wiem, czy potrafię cokolwiek napisać?! Pocieszam się jednak myślą, że to jeszcze nie kwiecień, nie koniec roku, że nadal mogę spotykać się z klasą i razem z nią spędzać czas w tym ostatnim roku.A próbny - a nuż nie będzie tak źle?

Zuzanna Koziarz, klasa 3 a

NFZ

Organizacja G34