Start
Do wakacji zostało:
Dni
2
0
9
Godzin
1
1
Minut
4
8
Sekund
1
5

O spotkaniu z baśniami...

IMG 5407 DSCN5886 DSCN5856 IMG 5392 DSCN5849 DSCN5880  

W piątek, 21 listopada, odbyło się niezwykłe spotkanie. Zaprzyjaźnione z nami Zerówczaki i Przedszkolaki miały okazję poznać w Gimnazjum 34 niektóre postaci z doskonale znanych im baśni. Pieczę nad projektem objęła Pani Halina Olszowy, a nad sprzętem czuwał Pan Andrzej Kański. Do odtworzenia na scenie baśniowych postaci zgłosili się uczniowie klas 1a i 1c, których łącznie było dwanaścioro. Utworzyliśmy sześć grup kolejno przedstawiających: Smerfy, Śpiącą Królewnę, Ducha Kasperka, Czerwonego Kapturka, Calineczkę i Królewnę Śnieżkę. Całość odbyła się na czwartej, piątej i szóstej lekcji - występowaliśmy trzykrotnie. Przed pierwszą prezentacją była największa trema, nie mogliśmy usiedzieć za kulisami. W końcu zjawiły się dzieci, grupa Zerówczaków zasiadła na miejscach i czekała na rozpoczęcie spotkania. Krótki wstęp prowadzących (dziewczyny z 3 a) i pierwsze postaci zjawiły się na scenie. Podczas ich występu starałam się skupić i przypomnieć swoje kwestie. W końcu wchodziłam zaraz po nich, nie miałam wiele czasu na przygotowanie. Moja trzyosobowa grupa wcieliła się we Wróżkę, Królewnę i Czarownicę. I stało się - kolejno na scenę weszła Wróżka, Królewna, a ja (zgodnie ze scenariuszem) zostałam za kulisami i to właśnie z tamtego miejsca miałam wypowiedzieć pierwszą kwestię. Gdy w końcu wyszłam..., zobaczyłam strach na twarzach widowni. Przebranie jednak zadziałało - pomyślałam i po prostu kontynuowałam kreację swojej postaci, co chwilę spoglądając na dzieci, przy trzech występach nie zająknęłam się ani razu. Na koniec zaoferowałyśmy im zabawę, a po niej wróciłyśmy za kulisy. Po tym pierwszym występie obawiałam się o zachowanie trzylatków. Ta widownia się mnie przestraszyła, więc jeszcze młodsi... - jak się okazało, byłam mocno naiwna. Przedszkolaki nawet nie pisnęły (chociaż, patrząc na ich miny, to teraz nie jestem pewna, czy to właśnie nie ze strachu bały się wydać z siebie jakikolwiek dźwięk).
Gdy teraz na to spojrzę, to chyba nie odczuwałam jakiejś wielkiej tremy. Oczywiście, bałam się pomyłki, ale to było jakieś... odległe. Pamiętam, że bardzo lubiłam postać tej akurat czarownicy właśnie przez to, że wywoływała u mnie niepewność, a nawet strach i chciałam, żeby wzbudziła w nich takie emocje, jak niegdyś we mnie, gdy byłam w ich wieku. Chyba mi się udało, bo podczas zabawy (o ile dobrze pamiętam przy pierwszym występie) podbiegł do mnie chłopiec, ale ,gdy tylko spojrzał w górę i zobaczył mój miły wyraz twarzy, z równą prędkością (jak nie większą) wrócił na miejsce obok swojej pani. Wywołało to u mnie lekki uśmiech, ale natychmiast go stłumiłam i starałam się pozostać straszna do samego końca. Co ciekawe, niektóre osoby za kulisami również przyznały, że jestem dzisiaj wyjątkowo przerażająca (w dobrym tego słowa znaczeniu).
Koniec końców... nie żałuję. Bardzo mi się podobało i z chęcią bym to powtórzyła. Mam nadzieję, że dzieci będą wspominać to równie miło co ja. Peleryna jest w gotowości, oby jeszcze się kiedyś przydała. Zapraszamy ponownie :)

Weronika Jamroz, klasa 1 c

21 listopada, chwila po rozpoczęciu 4 lekcji, w murach Gimnazjum 34 na sali widowiskowej witamy dzieci z Przedszkola i z Zerówki. Goście z uśmiechem na twarzach zajmują miejsca i czekają, co będzie się działo. Gimnazjaliści z okazji Dnia Postaci z Baśni, Dnia Pozdrowień i Dnia Życzliwości przygotowali zajęcia edukacyjne. Przebrani za Smerfy, Księżniczki i inne "literackie gady" przywitaliśmy dzieciaki, zaczynając od krótkich pytań dotyczących dzisiejszych świąt. Młodsi koledzy chętnie odpowiadali. Było sporo pozytywnych emocji, trochę strachu - uczestnicy spotkania na pewno na długo zapamiętają, jak trudziliśmy się, żeby wyglądać chociaż trochę jak Smerf lub Calineczka i wiedzieć, jak nazywali się bracia duszka Kaspra. Dużo dobrej zabawy, dużo śmiechu, oby tak dalej!

Karolina Kupczak, klasa 3a

Baśniowe spotkanie oczami nie tylko fotografa widziane...
21 listopada po trzeciej lekcji zagościli u nas - w G 34 - młodsi koledzy z zerówki i przedszkola. Specjalnie dla nich przygotowaliśmy przedstawienie nawiązujące do znanych im baśniowych postaci. Moje koleżanki i mój kolega - przebrani za literackich bohaterów zadawali różne pytania naszym gościom, częstowali babeczkami i tańczyli. Mnie w udziale przypadło robienie fotek, ale uznałem, że to za mało i od czasu do czasu bawiłem się światłami, witałem przybyłych na spotkanie. Cztery godziny minęły w okamgnieniu. Czekam na kolejne spotkanie.

Piotr Helt, klasa 1a

Dzień Niezapominajki w G34

  DSCN5821 DSCN5823 DSCN5826 DSCN5829 DSCN5837 DSCN5836  

20 listopada, po 3 lekcji, wszystkie klasy trzecie udały się do sali widowiskowej na podsumowanie projektu Dzień Niezapominajki, czyli echa wycieczki do Gross Rosen. Na początku zostały przedstawione cele naszego spotkania oraz jego przebieg. Później mogliśmy posłuchać refleksji wybranych uczniów z wycieczki do Muzeum Obozu. Najpierw wystąpił Dominik Olbryt (3c) - opowiedział o swoich kłopotach związanych z opracowaniem filmu o wyprawie do G R . Następnie Szymon Wasila (3a) odczytał sprawozdanie z wycieczki. Ola Stojanowska i Karolina Kupczak (3a) pokazały i omówiły fotoreportaż. Karolina Nitecka (3c) zapoznała uczestników spotkania z kartką z pamiętnika. Dawid Polański i Kacper Szuba (3a)wyrazili swoje uwagi w postaci prezentacji multimedialnej, a Dominika Tabor (3c) odczytała opowiadanie. Na koniec ja (autorka tekstu) i Agnieszka Balska (3a) miałyśmy zaszczyt przedstawić refleksje naszych koleżanek i kolegów z klasy 3a. Czy spotkanie spełniło swoje cele? Czy podzieliliśmy się swoimi refleksjami dotyczącymi miejsc pamięci? Czy utrwaliliśmy wiedzę o czasach wojny i okupacji? Myślę, że tak.

DSCN5834 DSCN5838 DSCN5840 DSCN5828 DSCN5842

Natalia Węgrecka, klasa 3a

Czy nadszedł już koniec?!

Czwartek, 13 listopada - sielanka! Wstaję z łóżka później niż zwykle, rzucam okiem na krajobraz za oknem, aby podziwiać szaro - burą rzeczywistość, dzisiaj egzaminy z historii, wosu oraz polskiego. Myślę sobie: Właśnie nadszedł Dzień Sądu Ostatecznego. Przybity i zdołowany niczym więzień idący na stryczek spakowałem długopisy i pobiegłem do szkoły. Po wejściu do sali, w  której miałem sprawdzać wiedzę i umiejętności, moje nibynóżki jeszcze bardziej zgalaretowaciały. Po napisaniu wszystkich egzaminów stwierdziłem, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Mam wrażenie, iż wyniki nie będą wcale takie apokaliptyczne, jak początkowo sądziłem.

 

Mikołaj Weber, klasa 3a

To już jest koniec...

Dzisiaj - inaczej niż zwykle, ku mojemu zdziwieniu, nie czułam stresu przed egzaminem z języka angielskiego! Ze wspaniałym humorem przeszłam przez drzwi Gimnazjum, przywitałam się z koleżankami oraz kolegami, następnie wszyscy rozeszliśmy się do klas. Pomimo paru niespodzianek związanych z niepoprawnie rozplanowanymi kartami odpowiedzi, wszyscy z radością podeszli do testu. Po upłynięciu wyznaczonego czasu uczniowie już naprawdę zmęczeni( w tym również i ja) wrócili do domu z nadzieją, że wyniki, które zobaczą niedługo, będą zadowalające... Ale wszystko w swoim czasie :-)

Zuzanna Koziarz, klasa 3a

15 listopada wszystkie klasy trzecie pisały próbny egzamin gimnazjalny z języka obcego. Jak można było się spodziewać - większość wybrała angielski i pisała także poziom rozszerzony. W przerwie pomiędzy testami zahaczyłam moją koleżankę - Beatę.
A: Jak czujesz się po pierwszej części egzaminu?
B: Bardzo dobrze. Nie miałam większych trudności z rozwiązaniem testu.
A: Obyło się bez żadnych wątpliwości?
B: Ogólnie to nie, ale -niestety - była jedna. Nad nią rozgorzała dyskusja : ostatecznie nasza nauczycielka angielskiego - Pani Wintoniak - przyznała rację m. in. mnie i tobie.
A: Jak zapatrujesz się na poziom rozszerzony?
B: Trochę stresuje mnie wypracowanie, które muszę napisać. Obawiam się również części ze słuchu. Boje się, że czegoś nie zrozumiem i będę musiała strzelać. Generalnie traktuję próbny jako sprawdzenie swoich wiadomości i umiejętności. Ten egzamin, gdy już otrzymamy wyniki, wskaże nam nasze błędy, nauczy także, jak obejść się z czymś takim jak egzamin gimnazjalny z języka obcego. To również dobra próba generalna przed właściwym egzaminem - oby wtedy poszło nam ca najmniej dwukrotnie lepiej- niezależnie od obecnych wyników. Życzę tego sobie, jak i wszystkim moim koleżankom, kolegom.

Aleksandra Stojanowska, klasa 3a

Egzaminu część druga - moje refleksje...

Dzisiejsza diagnoza z części matematyczno - fizycznej oraz z biologii, chemii i geografii była dla mnie najtrudniejsza do przejścia. Bardzo się bałam, chciałam wręcz uciekać, patrząc na zadania w arkuszach i tylko sześćdziesiąt minut na zrobienie wszystkiego! Po półgodzinnej przerwie,która zresztą minęła bardzo szybko wśród wesołych śmiechów i rozmów, wracając do sali , czułam nieprzyjemne gorąco.W końcu jakoś poszło, myślę, że nie jestem aż takim ciołkiem kwadratowym, ale wszystko okaże się niedługo....

Zuzanna Koziarz, klasa 3 a

Pierwsze koty za płoty...

Z rana stres, pustka w głowie, a potem... wielka ulga. Pierwszy próbny egzamin z części humanistycznej już za nami. Jak się okazało, wcale nie było tak źle. W mojej grupie panowała bardzo przyjemna atmosfera, wszyscy ze sobą rozmawiali ...na przerwie i wymieniali się wrażeniami. Jutro czeka nas egzamin z części przyrodniczej oraz z "mat-fiz-u". Mam wielką nadzieję, że przejdzie w równie szybkim i miłym tempie. Sprawdza się powiedzenie,, Nie taki diabeł straszny, jak go malują:-)

Zuzanna Koziarz, klasa 3a

Dzień jak co dzień? Środa, jakich wiele?

0062 0061 0063 0070 0072

Ach, cztery dni (a właściwie pięć, bo przecież w piątek była wycieczka, nie normalne lekcje) wolnego! Można było wreszcie porządnie odpocząć i przygotować się na pozytywne przeżycie reszty tygodnia spędzonego w szkole. Dzień  ,jak co dzień, środa, jakich wiele - czy tak można by pomyśleć o 12  listopada tego roku? Według mnie nic bardziej mylnego, choć jeszcze rano w autobusie, jadąc do szkoły, tak właśnie myślałam. Wielu uczniów było dziś ubranych na galowo bądź w mundury żołnierskie. Ja również wyglądałam dzisiaj elegancko, byłam przygotowana na uczestnictwo w apelu z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości i napisanie o tym kilku zdań. No właśnie, spodziewałam się TYLKO tego. Jak się okazało o wdzięcznej porze - bo było to dosłownie 10 minut przed rozpoczęciem się apelu - miałam zastąpić jedną z osób z naszej reprezentacyjnej ekipy, bo nie zdołała się przygotować. Moment. On nie miał jak się przygotować przez tyle czasu, a ja mam tego dokonać w kilka marnych minut?!... No nic, tego chyba nie będzie tak dużo... i w tym właśnie momencie dostałam do ręki kartkę z potrzebnymi informacjami. Kilka stron zapisanych dosłownym ciurkiem o "chorych" rozmiarach! To chyba jakiś żart, że z tego cokolwiek zapamiętam po jednym przeczytaniu! Ale (na szczęście) były dwie strony, których części zostały przeznaczone na kilkupunktowe powtórzenie (najważniejsze daty i pojęcia). O Boże..., złapałam się za głowę. Wtedy zadzwonił dzwonek wołający do sali widowiskowej...

Weronika Jamroz, klasa 1 c

0077 0078

12 listopada, czyli dzień po Narodowym Święcie Niepodległości, czteroosobowe składy wybrane przez wychowawców udały się po pierwszej lekcji do sali widowiskowej na apel oraz konkurs związany z uroczystością. Po zajęciu miejsc rozpoczęła się oficjalna część przygotowana przez klasę IIa oraz Ia. Po odśpiewaniu hymnu państwowego i wyprowadzeniu pocztu sztandarowego rozpoczęła się część artystyczna, podczas której śpiewano pieśni o legionach i wygłaszano przemówienia. Tuż po części oficjalnej zaczęły się konkursy, do których mieliśmy przygotować się kilka dni wcześniej. Apel skończył się po jednej godzinie lekcyjnej i pozostawił wiele miłych wrażeń.

Wiktoria Majcher, klasa 1 c

Prometeusz inaczej - o niezwykłym spektaklu...

Wyjście bardzo się podobało. Jego celem było obejrzenie przedstawienia pt. Prometeusz. Najpierw wszystkie klasy pierwsze zebrały się przed szkołą, następnie przyjechały dwa autokary, które nas zabrały. Podróż nie trwała długo. Gdy spektakl się rozpoczął, można było zauważyć, że wszystkie szczegóły są dopracowane - mimika, akrobatyka, taniec klasyczny oraz teatr cieni. Wszyscy z zaciekawieniem oglądali przedstawienie. Gdy spektakl dobiegł końca, mogliśmy zadawać pytania artystom. Okazało się, że przygotowanie godzinnego przedstawienia wymaga aż pięciu miesięcy ćwiczeń! Doceniamy trud! Mam nadzieję, że tego typu wyjazdy będą zdarzały się częściej :).

Karolina Jurkiewicz, klasa 1 a

DSC02958 DSC02961 DSC02962 DSC02963

Siódmego listopada wybrałam się z moją klasą 1b oraz dwoma pozostałymi pierwszymi do wrocławskiego teatru Impart na spektakl Prometeusz. Głównym tematem przedstawienia był spór Zeusa i półboga o skradziony ogień. Motyw został zaprezentowany przez artystów w niezwykły sposób za pomocą ruchu scenicznego, np. teatru cieni. Wśród rodzajów sztuk znalazły się także akrobatyka i ekwilibrystyka, których poziom uznaję za wysoki. Spektakl nawiązuje do waśni, których my ludzie doświadczamy praktycznie na każdym kroku. Większe grono osób zgodziło się z moją opinią na temat przedstawienia. Uważam, że jest ono godne podziwu. Chcielibyśmy też podziękować artystom za cudownie spędzone chwile, a osoby, które nie widziały tego widowiska, zaprosić do jego obejrzenia.

Kinga Ekert, klasa 1b :)

7 listopada, piątek - w ramach projektu Szkoła w Mieście pierwsze klasy wyjechały autokarami do Impartu. Celem wycieczki był wystawiany spektakl Prometeusz - o stwórcy ludzi.

DSC02964 DSC02969 DSC02972 DSC02975

W tym dniu miały odbyć się tylko dwie pierwsze lekcje. W przypadku 1c były to geografia i język angielski.

Czytaj więcej: Prometeusz inaczej - o...

NFZ

Organizacja G34